Jednym z gorących tematów o których plotkuje się na Jarmarku24 jest mgła smoleńska i spekulacje dotyczące jej sztucznego pochodzenia. Wielu czytelników to dziwi – niepotrzebnie. Każdy, odpowiednio nagłośniony tragiczny incydent musi doczekać się swoich teorii spiskowych, a że „spiskowcy” muszą się czegoś chwycić, to czemu nie mgły? Pamiętajmy, że część osób może mieszkać na obszarach na których to zjawisko występuje sporadycznie, albo na tyle rzadko wychodzą z domu że nie udało im się mgły zaobserwować, albo są ograniczeni w jakiś inny sposób. Można spodziewać się, że tacy ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy z absurdalności tego typu spekulacji. Zapewne znajdą się też i dowcipnisie, którzy snują takie teorie po to, żeby zadrwić sobie z naiwnych.
    Niestety, wybór mgły jako obiektu teorii spiskowej, w kontekście katastrofy pod Smoleńskiem jest wysoce niefortunny, z prostego powodu: to w jaki sposób mgła powstała tego dnia, i czy w ogóle była nie ma żadnego znaczenia. Pozwolę sobie przytoczyć wypowiedź „bohaterów” z Jaka:
 
    „na nasz gust podstawy są poniżej 50 metrów, grubo.”
 
    Otóż to. Podstawa chmur 50 metrów nad powierzchnią ziemi. Przypomnę – wysokość decyzji obowiązująca dowódcę samolotu – 120m. W chmurach.
Nie mieli prawa nawet zobaczyć mgły, niezależnie od tego skąd się wzięła i czy w ogóle tam była. Decyzja o odejściu powinna zapaść w chmurach.
 
    Zanim ktoś zacznie spekulować na temat wytwarzania sztucznych chmur, przypomnę jak wygląda stratus z ziemi. To jednolita, szara powierzchnia rozciągająca się po horyzont, w każdym kierunku. Żeby wytworzyć takie zjawisko należy posiąść umiejętność kontroli gradientu temperatury, ciśnienia oraz przebiegu frontów atmosferycznych na przestrzeni setek kilometrów kwadratowych.
 
    Oczywiście, wcale nie będę zaskoczony, jeżeli będą i takie spekulacje, wszak wiara w stopień zaawansowania radzieckiej myśli technicznej w ludku spiskowym zaiste ogromna jest. Co nie zmienia faktu, że rozważania na temat mgły są jałowe i pozbawione sensu.
 
Drodzy „spiskowcy”, czas oderwać się od przyziemnych zjawisk atmosferycznych, i na poważnie zacząć bujać w obłokach.

 

* Ironia. Są tacy, których nic nie przekona, że czarne jest czarne.